Trening “Metodą Rube’a Goldberga”

Wstęp – nie na temat (nie trzeba czytać, ale nie mogłem się powstrzymać przed napisaniem)

“Nie wiem, dokąd zmierza ten świat, ale to nie jest mój kierunek” to jedyny wers rapera ZEUSa, jaki potrafię przytoczyć bez dłuższego zastanowienia. Słuchałem go w przeszłości, dokładnie 7 lat temu. Figlarny los spłatał pięknie skrojony dowcip parę dni temu, przypominając mi o tym artyście i wspomnianym wersie. Raper, biorąc udział w akcji ‘hot 16 challenge 2’ nominował do wykonania krótkiego utworu muzycznego, Prezydenta Andrzeja Dudę. A Pan Prezydent, ku zaskoczeniu wszystkich, na nominację – odpowiedział.

“Ostry cień mgły” będzie spowijał polską popkulturę przez wiele kolejnych lat, jestem tego pewny, ale czy to mój kierunek? Tego już taki pewny nie jestem. Co prawda, kiedyś chciałem, aby prezydentem został raper, ale nie sądziłem, że prezydent zostanie raperem. Kolejna lekcja o tym, że warto zachować w życiu szeroki horyzont!

Trening “Metodą Rube’a Goldberga”

Przechodząc jednak do spraw biegowych, chciałem podzielić się pewną refleksją na temat treningu biegowego. Mam taką przypadłość zawodową, że stykam się z wieloma planami treningowymi biegaczy, dzięki czemu widzę pewne elementy wspólne dla dużej grupy trenujących. Ja sam kształtowałem swoje poglądy treningowe w oparciu o lekturę “Trening metodą Danielsa” i uważam tę książkę za mój fundament wiedzy o bieganiu. Do tej bazy (wiedzy), nieustająco dokładane są kolejne elementy. Dzieje się tak u każdego biegacza. W pewnym stopniu sami decydujemy, jak intensywny strumień informacji o treningu chcemy dopuścić do siebie i z jakiego źródła, ale w pewnym stopniu dzieje się to samoistnie, bez naszej kontroli. I chcę mocno zaakcentować, że więcej nie oznacza ‘lepiej’.

Dajmy na to, tak znamienite źródło wiedzy o bieganiu jak blog 140minut.pl – można na nim znaleźć mnóstwo przydatnych informacji, ale jestem w 100% przekonany, że można również znaleźć na nim porady i zalecenia, które u danej osoby będą formę sportową ograniczać, a nie rozwijać. Powiedzmy, że z dziesięciu porad umieszczonych na blogu dziewięć jest dobrych a jedna zła.

Warto tę jedną niewłaściwą poradę w kontekście do własnej osoby wychwycić. Mają na to większą szansę osoby, które posługują się błogosławionym w nauce narzędziem, jakim jest krytyczne myślenie. Pierwsze co przychodzi mi do głowy jako konkretny przykład:

Porada:
Warto wykonać trening przed innymi obowiązkami dnia codziennego, najlepiej z samego rana, ponieważ jest on wówczas bardziej efektywny niż trening popołudniowy.

Od strony wszystkich naukowych argumentów jest to dobra porada. Co jednak w sytuacji, jeżeli rozpoczynasz swoją pracę o 5:00 rano? Czy naprawdę w naszym interesie będzie wykonanie treningu o 3:00 rano w nocy?

To jest akurat przykład z tak dużym kontrastem, że nikt nie ma wątpliwości i spokojnie potrafiłby taką poradę po ‘krytycznym przemyśleniu’ ocenić jako nietrafioną dla siebie, choć ogólnie zgodną ze wszelkimi prawidłami. Niestety, spora część porad i wiedzy treningowej ze wszystkich źródeł – tych lepszych i tych gorszych, taka prosta w ocenie do nas samych nie jest.

Rube Goldberg to nie trener biegania. Z tego co mi wiadomo, nie miał ze sportem nic wspólnego. Był z wykształcenia inżynierem, ale zasłynął ze swoich rysunków prezentujących niezwykle skomplikowane urządzenia, które wykonywały proste czynności. Dziś możemy spotkać się z określeniem “Maszyny Goldberga”, odnoszącym się do skomplikowanego działania, które finalnie ma wykonać prostą rzecz.

Moje spostrzeżenie jest takie, że bardzo duża grupa biegaczy trenuje ‘Metodą Goldberga’. Tydzień ma 7 dni. Mamy różne rodzaje środków treningowych, lekko licząc ok. dziesięciu:
bieg spokojny, bieg długi, drugi zakres, tempo progowe, cross, podbiegi, trening powtórzeniowy, interwały, przebieżki i siłę biegową.

A to dopiero wierzchołek góry lodowej – mamy przecież trening uzupełniający:
joga, pilates, pływanie, tabata, kalistenika, rumba, samba, step, crossfit, spinning i buk jeden wie co jeszcze… 

Warto pomyśleć też o tym, że po bieganiu świetnym pomysłem jest wycieczka rowerowa. Co najmniej raz w tygodniu. Podobnie jak kilkugodzinna wędrówka po górskim szlaku.

Niestety tak często wygląda trening przeciętnego biegacza. 7 dni treningowych i 15 rodzajów aktywności, które najczęściej mają prowadzić do jednego – poprawy wytrzymałości, bo to właśnie wytrzymałość jest główną i najważniejszą zdolnością motoryczną, jaką powinna interesować początkujących adeptów biegania.

Dlatego, odpowiadając na niepostawione pytanie: Co zrobić, żeby biegać lepiej, bo przecież robię już wszystko!? Odpowiedź jest następująca – przestań trenować Metodą Goldberga. Usuń wszystkie treningi z planu tygodniowego i wróć do podstaw. Zanim wpiszesz do planu treningowego kolejny element, zastanów się, czemu ma służyć, dlaczego właśnie on i kiedy jest na niego najlepsza pora? W konstruowaniu planu treningowego kieruj się Brzytwą Ockhama. Prostota ma wielką siłę.

Istnieje spora szansa, że uproszczenie treningu pozwoli uniknąć ostrego cienia mgły, który spowija wielu sfrustrowanych biegaczy.

One comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *