Słuchawki AfterShokz XTrainerz – test!

Uwaga – na końcu tekstu niespodzianka! 🙂

Bieganie jest sportem minimalistycznym, wystarczą buty sportowe i możemy działać. Bez dwóch zdań jest to jeden z czynników, który decyduje o popularności tego sportu. Oczywiście, jeżeli lubimy bajery i wszelkie nowinki rynkowe, możemy biegać po osiedlu obwieszeni jak choinka na Boże Narodzenie, producenci już o to zadbają. Ja jednak cenię sobie zasadę „less is more” i na trening ruszam z podstawowym ekwipunkiem, na który poza zestawem: buty + spodnie + koszulka, składa się jeszcze telefon i słuchawki sportowe. Po prostu nie lubię wszelkich dupereli, które zamiast pomagać, tylko przeszkadzają w treningu. Mam przy sobie jedynie to, co naprawdę uważam za niezbędne, a że pokonuję tygodniowo średnio po 130 km, nośnik muzyki i słuchawki należą do tego grona i to właśnie o słuchawkach chciałbym napisać dzisiaj kilka zdań.

Słuchawki AfterShokz

O słuchawkach AfterShokza pisałem już jakiś czas temu — tekst można przeczytać tutaj. Tamten artykuł jest niemal w 100% aktualny. Minęło pół roku i nie zmieniłem zdania ani trochę, mam tu na myśli dwie kwestie:

  1. Bieganie w słuchawkach dousznych jest bardzo niebezpieczne, szczególnie w miejskim otoczeniu.
  2. Obecność kabla od słuchawek i nieustanne ich poprawianie w uchu redukuje przyjemność z biegania do zera.

Dlaczego wracam do tamtego tekstu i zalet związanych ze słuchawkami AfterShokz? Okazuje się, że producent poszedł jeszcze dalej. W ofercie pojawił się nowy model AfterShokz XTrainerz. Przyznam, że moje zadowolenie z pierwszych słuchawek AfterShokza było na tyle duże, że nie czułem potrzeby wymiany sprzętu na nowy. Zresztą, pół roku temu przy okazji artykułu wspólnie z AfterShokzem zorganizowałem akcję promocyjną na ich sprzęt i otrzymałem wiele pozytywnych informacji od osób, które zdecydowały się wówczas na zakup słuchawek. Także nie ja jeden jestem zadowolony z ich sprzętu.

Nowy model AfterShokz XTrainerz ma jednak jedną cechę, której jego poprzednicy nie mieli, a która sprawiła, że postanowiłem przetestować go w praktyce — słuchawki zyskały wbudowaną pamięć i można z nich korzystać bez połączenia bluetooth z telefonem!

AfterShokz XTrainerz

Dlaczego rozpływam się nad AfterShokzem niczym lukier na ciepłym pączku? Przede wszystkim z jednego kluczowego powodu — technologii przewodnictwa kostnego.

Przewodnictwo kostne w przełożeniu na język normalnych zjadaczy jarmużu i batatów to technologia, która polega na przenoszeniu mikro drgań bezpośrednio ze słuchawek na kości czaszki. W efekcie słyszymy dźwięk muzyki bez konieczności umieszczania słuchawki w małżowinie usznej! Oznacza to, że jednocześnie możemy słuchać muzyki i mieć pełną świadomość otoczenia.
Żeby ująć to jeszcze dobitniej — możemy zatkać korkami uszy, a za pomocą drgań emitowanych przez słuchawki i tak usłyszymy muzykę!

AfterShokz przewodnictwo kostne

Naprawdę, przy obecnym natężeniu ruchu miejskiego: pieszych, rowerzystów, skuterków, aut elektrycznych, „hulajnogarzy”, czy zgorzkniałych kierowców — możliwość jednoczesnego słuchania muzyki i kontroli otoczenia to kapitalne rozwiązanie.

Na wspomnianej technologii przewodnictwa kostnego opierają się wszystkie modele AfterShokza, czym zatem wyróżnia się model Xtrainerz?

XTrainerz — odtwarzacz MP3

Model XTrainerz jest modelem, którego cechą charakterystyczną jest wbudowana pamięć, co sprawia, że sam w sobie jest nośnikiem muzyki. Kilka akapitów wyżej pisałem, że zabieram ze sobą na treningi telefon, żeby móc odtwarzać muzykę — teraz już nie muszę tego robić. 🙂

Do pamięci słuchawek można wgrać 4 GB muzyki, ma to przełożenie na ok. 1200 utworów. Jest to liczba naprawdę imponująca i nie sądzę, żeby komuś udało się dobrnąć do kresu możliwości słuchawek. Ja wgrałem do odtwarzacza 10 płyt moich ulubionych wykonawców, co spożytkowało niecałe 600 MB. Teoretycznie ta liczba mogłaby być znacznie, znacznie większa.

XTrainerz — bateria

Bateria w modelu XTrainerz wg producenta powinna wytrzymywać 8 godzin pracy. Przyznam, że nie mierzyłem ze stoperem w ręku, czy opis zgadza się z rzeczywistością, ale jest to na pewno dobra bateria. Słuchawki ładuję co 5-6 treningów. Statystycznie jeden trening trwa u mnie niecałe 90 minut, więc matematyka potwierdzałaby wytrzymałość baterii.

Rzeczą, którą poprawiono w modelu XTrainerz, jest z całą pewnością moment, w którym pojawia się komunikat głosowy o obniżeniu poziomie baterii. U poprzednika komunikat ten pojawiał się moim zdaniem za późno. Zdarzały mi się sytuacje, kiedy po pierwszych 10 minutach treningu słuchawki informowały mnie o niskim stanie baterii. Ostatecznie, gdzieś po kolejnych 30 minutach następowało rozładowanie. W modelu XTrainerz po usłyszeniu pierwszego komunikatu o niskim stanie baterii, bez obaw skończymy trening, przez cały czas słuchając muzyki.

XTrainerz — wodoodporność

Kolejną rzeczą godną uwagi, a być może dla triathlonistów, wręcz kluczową, jest fakt, że słuchawki XTrainerz są wodoodporne w klasie IPU68. Oznacza to, że można w nich pływać i słuchać muzyki!! 😀

Piszę o tym i uśmiecham się pod nosem, bo kiedyś takie rzeczy były nie do pomyślenia. Temat użytkowania słuchawek pod wodą zaintrygował mnie na tyle, że ku niepokojowi ratowników, pojawiałem się na pływalni.

Wrażenia ze słuchania muzyki pod wodą?

Na pewno jest to inne uczucie od tego, jakie kojarzymy ze zwykłego słuchania muzyki. 🙂 W słuchawkach jest wbudowany specjalny przycisk, za pomocą którego ustawiamy tryb odtwarzania muzyki pod wodą. Dźwięk ma wówczas nieco inny charakter, ale jest w 100% wyrazisty i obsługuje pełną gamę dźwięków.
Jestem biegaczem i dla mnie to raczej fajna ciekawostka + bonus na kolejne wakacje, gdy będę pływał w ramach relaksu po bieganiu, ale potrafię sobie wyobrazić, jak nowym doświadczeniem może być „zabranie ze sobą muzyki na trening” przez pływaka.

XTrainerz — sterowanie muzyką

Słuchawki są zbudowane w bardzo prosty sposób — dwa główne moduły opierające się o kości na twarzy, które połączone są elastycznym elementem z tyłu głowy. Konstrukcyjnie nigdy mi nie przeszkadzały. Świetnie leżą pod czapką, pod opaską, w biegu, czy na rowerze, gdy mamy głowę podniesioną do góry.

Na prawej słuchawce znajdują się 4 przyciski:
1. Przycisk włączania słuchawek / startu i stopowania muzyki;
2. Przycisk tryby odtwarzania muzyki (na lądzie — pod wodą);
3. Przycisk pogłaśniania i przerzucania utworów „w górę”;
4. Przycisk ściszania i przerzucania utworów „w dół”.

Wszystkie są dobrze wyczuwalne pod palcami i bez najmniejszego problemu pozwalają sterować słuchawkami. W tym miejscu muszę jednak wspomnieć o jedynym moim zdaniem minusie tego, że słuchawki są jednocześnie odtwarzaczem muzyki.

Jak wspomniałem, wgrałem na słuchawki ok. 200 utworów, a jest to tylko część możliwości słuchawek. Przy takiej liczbie piosenek, przerzucenie utworu z piosenki nr 25 na piosenkę nr 50 wydawało mi się karkołomnym zadaniem. Początkowo próbowałem samodzielnie znaleźć sposób, żeby przerzucić odtwarzanie np. na mój ulubiony utwór, który znajdował się 100 piosenek dalej. Podałem się jednak i sięgnąłem pierwszy i ostatni raz po instrukcję obsługi. Sądziłem, że ta sprawa została po prostu zaniechana przez producenta — myliłem się!

Za pomocą kombinacji klawiszy możemy ustawić takie szczegóły odtwarzania jak:
– zapętlanie tylko jednego folderu z muzyką lub wszystkich wgranych;
– przejście między kolejnymi folderami.

Robi to kolosalną różnicę. Między dwoma skrajnie „położonymi” utworami w pamięci MP3 możemy przedostać się za pomocą 5-8 kliknięć! Uważam, że to znakomity wynik, jak na odtwarzacz z wbudowaną muzyką.

Podsumowanie

Jak wiecie, na blogu baaardzo rzadko testuję jakikolwiek sprzęt związany z bieganiem. W życiu jestem raczej minimalistą, a do nowości podchodzę wstrzemięźliwie. Muszę jednak przyznać, że technologia przewodnictwa kostnego i to, w jakim kierunku (pro sportowym) rozwija się AfterShokz, trafia do mnie w 100%. Model XTrainerz jest na pewno dobrą opcją dla biegaczy, którzy chcą się pozbyć na czas treningu telefonu i odpocząć od ciągłego „bycia w zasięgu”. Słuchawki są wygodne, ale ich największą zaletą jest bezpieczeństwo, jakie dają dzięki możliwości słuchania otoczenia.

Ja poprzedni model AfterShokza użytkuję ponad 1,5 roku. Średnio po 8-10 h tygodniowo. Jak do tej pory nie miałem z nim najmniejszych problemów. Od miesiąca odtwarzam muzykę na modelu XTrainerz i jestem przekonany, że sytuacja ta nie zmieni się przez kolejne kilkanaście miesięcy. Chyba że AfterShokz ponownie zaskoczy mnie jakimś znakomitym pomysłem, za co trzymam kciuki!


NIESPODZIANKA! 🙂

A teraz obiecana na początku niespodzianka! Dzięki uprzejmości dystrybutora słuchawek, do dnia 11 listopada 2019 r, istnieje możliwość nabycia ich z 15% rabatem!

W tym celu, należy posłużyć się kodem: trenerwitekXT

Ze względu na fakt, że model jest dość świeży na rynku, tym razem opcję tańszego zakupu otrzyma tylko pierwsze 50 osób. Rabat dotyczy modelu XTrainerz.

Aby przejść do sklepu AfterShokza wystarczy kliknąć w link obok –> Przejdź do strony AfterShokz


Informacja prasowa
Tekst nie jest artykułem sponsorowanym. Z tytułu publikacji nie czerpię żadnych korzyści materialnych. Jedynym plusem dla mnie, jako autora tekstu jest fakt, że jestem przekonany o jakości tego produktu i wiem, że każdy, kto zdecyduje się na zakup tych słuchawek, będzie zadowolonym czytelnikiem bloga 140minut.pl 🙂

9 komentarzy

    1. Hej Frag,
      Nie mam wybitnie wyrafinowanego słuchu, ale wydaje mi się, że tak. Z pewnością można ustawić wyższy poziom głośności, co tez odbieram za plus.

  1. A przez kości jak z odsłuchem głosu – mam.na myśli audiobooki i podcasty? Czy szum w uszach z otoczenie, np podczas wiatru, ruchu ulicznego nie zagłusza treści? Czy wygłuszające słuchawki nie są lepsze?

    1. Oczywiście czym większy szum otoczenia, tym niższa jakość odsłuchu.
      Natomiast, jeżeli nie masz potrzeby odbierania dźwięków z otoczenia, to w zestawie są specjalny zatyczki do uszu. Po ich użyciu efekt jest jak w słuchawkach dousznych – słychać tylko odtwarzany dźwięk.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *