Upanle treningi – raport 27-03 lipca

Za nami ostatni tydzień czerwca. A to z kolei oznacza, że większość osób rozpoczęła już okres urlopowy, czyli coś na co czekamy często cały rok. Dla mnie początek wakacji oznacza tyle, że w tygodniu powinno znaleźć się kilka dodatkowych godzin na maratoński trening i właśnie dlatego uwielbiam wakacje! Poniedziałek Wczesna pobudka, szybka kawa i o 5:45 byłem już na biegowej trasie. Nie powiem, że się wyspałem, ale plusem bez wątpienia była

Czytaj dalej

Mission completed – relacja z łódzkiego DOZ Maratonu

Szczęście, ból i satysfakcja. Te 3 słowa oddają wszystko co czułem, leżąc za linią mety łódzkiego DOZ maratonu. To nie był zwykły bieg. Zresztą, żaden maraton nie jest zwykły, ale ten zapisze się w mojej pamięci wyjątkowo wyraźnie. Do Łodzi, przyjechaliśmy z Asią w sobotę. Odebraliśmy pakiet, spotkaliśmy się z Sundinnem i Buńkiem, po czym udaliśmy się na wieczorną, rodzinną kolację, odwiedzając przy okazji wujostwo (choć słowo kolacja, w moim przypadku, brzmi zbyt dumnie,

Czytaj dalej

Sprawa wagi ciężkiej

Dziś nie będzie lekko, łatwo i przyjemnie, bo pod lupę wziąłem kwestię tak często zaniedbywaną, że aż dziw bierze. Część osób pewnie już się wystraszyła, domyślając się, że tematem wpisu będzie masa ciała biegacza (no i w sumie dobrze, bo litości nie będzie ;)). Spotykam wielu biegowych znajomych, z którymi często dyskutuję o tym, jaki trening i w którym momencie cyklu przynosi najlepsze korzyści. Nic w tym złego, bo wymiana poglądów

Czytaj dalej

Próba generalna – relacja z Półmaratonu Ślężańskiego

Czas leczy rany i całe szczęście, bo gdyby było inaczej, nie zdecydowałbym się na kolejne zawody. Mówiąc wprost, wykończyłem się nieprzeciętnie, podczas wczorajszej próby generalnej – Półmaratonu Ślężańskiego. Ostatni test przed kwietniowym maratonem wyszedł… przyzwoicie. Dał dużo odpowiedzi, jeżeli chodzi o maratońską dyspozycję, ale obnażył przy tym kilka niedociągnięć w przygotowaniach. Wiedziałem, że to nie będzie łatwy bieg. Chciałem dać z siebie wszystko. W związku z tym, obniżyłem tygodniową objętość. Piątek zrobiłem sobie całkowicie wolny

Czytaj dalej

Carpie diem – czyli spontaniczny bieg życia!

Wow, nie wiem od czego zacząć, więc spróbuję od końca. W skrócie – w środę pisałem, że skorzystam z okazji i wezmę udział w biegu Wroactive na 10 kilometrów. Co ważniejsze, wygłosiłem deklarację, że startuję ze sporą rezerwą, ponieważ 6 dni później wezmę udział w półmaratonie. Jak już wiecie, bądź się domyślacie – nie dotrzymałem słowa. Musicie mi wybaczyć, bo to co zrobiłem zaskoczyło nawet mnie samego. Niedzielny poranek. Spokojnie pakuję sprzęt

Czytaj dalej

Positive vs Negative – czyli taktyka na maraton

Prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym, jak kończą, a nie jak zaczynają. Z maratończykami jest podobnie – liczy się ostateczny czas na mecie. Opowieści typu: „Do 32 kilometra biegłem na życiówkę…” – słyszałem już tyle razy, że nawet nie potrafię znaleźć resztek uprzejmości, aby zapytać się: „No to, co się takiego stało, że rekordu jednak nie ma?”. Przeważnie odpowiedź brzmi: pogoda, spodenki, kolka, żel… Najrzadziej pada jednak ta, która zazwyczaj jest

Czytaj dalej

Jedzenie w trakcie maratonu

W poniedziałek wykonałem ostatnie, długie wybieganie przed maratonem w Łodzi. O samym treningu napiszę w raporcie tygodnia, tradycyjnie w niedzielę. Poniedziałkowy bieg nie był wyjątkowy z treningowego punktu widzenia, ale z żywieniowego. Generalnie jestem biegowym niejadkiem. W takim sensie, że bardzo rzadko zdarza mi się coś zjeść na treningu, czy na zawodach. Jednak maraton rządzi się swoimi prawami i podczas tego biegu, sięgam po dodatkowe zasilanie w postaci żelu energetycznego, choć nie zawsze

Czytaj dalej

Życie to sport indywidualny

Jakiś czas temu, podczas śniadania, włączyłem telewizor i z nudów zacząłem oglądać pewien program śniadaniowy. Przyznam, że nie zwracałem dostatecznej uwagi na jego treść, ale w pewnym momencie wpadło mi w ucho pytanie, nieznanego mi dotąd dziennikarza, kierowane do równie tajemniczego artysty: – „Życie to sport indywidualny czy zespołowy?” Pomyślałem, że jak na godzinę 8 rano, to zaskakująco ciekawe pytanie. Odpowiedź również była niezła: – „Kiedyś myślałem, że zespołowy. Zorientowałem się jednak,

Czytaj dalej

5 biegów, które mnie kręcą!

Zaczepiła mnie ostatnio znajoma i zapytała, jaki bieg polecam: – …ale wiesz, nie taki nudny, asfaltowy, tylko taki który robi wrażenie, taki dzięki któremu poczuję ciarki na plecach, a zdjęcie na facebooku zalajkują wszyscy znajomi! No i nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć, bo sam nie mam parcia na jakieś biegowe cuda-wianki. Jestem tradycjonalistą.  Nie będę się rozpisywał o tym, że biegów mamy teraz w brud i w natłoku konkurencji, rynek pęka

Czytaj dalej